witam,
chciałbym się zapytać, jak wygląda cały proces przekazywania akt do AP?
Tzn, moment, kiedy złożę wniosek. Czy to ktoś przyjeżdża na ekspertyzę akt , które chcę przekazać?
No bo jeśli jest dokumentacji sporo do przekazania, to w jaki sposób oni weryfikują czy jest prawidłowo uporządkowana, czy spaginowana każda strona, czy układ wewnątrz teczek jest prawidłowy? No bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że sprawdzają teczka po teczce i kartka po kartce... :o
pozdrawiam
U mnie sprawdzali. Teczka po teczce, kartka po kartce.
I co, przyczepili się do czego
To jak długo siedzieli u Ciebie? Miesiąc, rok, dwa? :P
To było kilka jednostek archiwalnych po zlikwidowanym urzędzie. I to ja do nich jechałem, a nie oni do mnie.
Przygotowałam wniosek, wysłałam mailem, po czym dostałam tą samą drogą uwagi, skorygowałam wniosek, wysłałam mailem i poprosiłam o ustalenie terminu przekazania. Ustalono mi termin, zawiozłam, przejrzano, teczka po teczce, kartka po kartce. Nie miałam dużo, trochę więcej niż metr bieżący. Dostałam burę za niewłaściwe pudła. Na stronie internetowej producent pisał, że bezkwasowe, uwierzyłam, specjaliści twierdzą, że się dałam oszukać
Po ustaleniu co mamy przekazać wieźliśmy wszystko do ap, jedna pani czytała opis na teczce, druga sprawdzała czy się zgadza ze spisem z-o i do komory :) Tak jest jak na razie za każdym razem. Nie zdarzyło mi się, żeby wertowano kartkę po kartce - czasem coś tam na wyrywki sprawdzono - czy są strony ponumerowane i czy nie ma metalowych części.
To ciekawe to jest niezwykle... :D
Bo u mnie nic chyba jeszcze nie było przekazywane, dokumenty od lat 60-tych (i chyba jeszcze wcześniejsze...), tak na oko to jest tego ok 30 mb, do tego dojdą jeszcze akta dot. działalności gospodarczej...fiu,fiu... gdyby tak chcieli teczka po teczce i kartka po kartce sprawdzać, to by im całe lata zeszło ;D
To ciekawe, że gdzieś sprawdzają to wszystko tak dokładnie. U mnie przed przekazaniem pani rzyjeżdża i sprawdza wyrywkowo dokumentację. W jakim jest stanie, czy jest paginacja, właściwy opis na teczce. Ewentualnie jak nazwać zespół, do którego ta dokumentacja trafi. Tyle.
Cytat: lukas_drill w Lipiec 10, 2013,
To ciekawe to jest niezwykle... :D
Bo u mnie nic chyba jeszcze nie było przekazywane, dokumenty od lat 60-tych (i chyba jeszcze wcześniejsze...), tak na oko to jest tego ok 30 mb, do tego dojdą jeszcze akta dot. działalności gospodarczej...fiu,fiu... gdyby tak chcieli teczka po teczce i kartka po kartce sprawdzać, to by im całe lata zeszło ;D
Czy naprawdę to jest powód do zadowolenia? Wydaje się, że archiwiście powinno zależeć na tym, by materiały archiwalne zostały przekazane do ap i tam zachowane... Zachęcam by zacząć
Owszem, zależy i to bardzo...śmieje się z faktu, jeśli przyjedzie ktoś i będzie kartka po kartce przeglądał dokumenty...ot co!
Jeśli materiał jest źle przygotowany, wtedy archiwista zakładowy wszystko poprawia, do skutku. Wtedy dopiero jest "śmiesznie" ;)
A tego oczywiście nie chcemy 8)