Ankieta

Czy uważasz, że należy otworzyć odsobne  podforum dla genealogów na IFAR?

Tak, to potrzebne!!!
7 (63.6%)
Nie, po co?
4 (36.4%)

Głosów w sumie: 10

Głosowanie skończone: Wrzesień 30, 2007,

Autor Wątek: Archiwa oczami użytkowników  (Przeczytany 94329 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jarek

  • st. kustosz(ka)
  • ******
  • Wiadomości: 1607
  • kolega Jarek NIE PRACUJE w AP! :)
    • Archiwum i EZD. Praktycznie, nie teoretycznie
Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 20, 2006, »
Jako archiwista nie-państwowy jestem może mniej zainteresowany wrażeniami użytkowników zbiorów ap, tym niemniej i skądinąd wszystko co wiąże się z udostępnianiem dokumentacji też mnie dotyczy.
Nie wiem adminie których wątpliwości nie zdołałem rozwiać, ale wydaje mi się, że nawet jeśli spełni się ten "czarny scenariusz" z utyskiwaniem i prośbami o porady, to i tak warto stworzyć to podforum. Może tylko wystosowując coś w rodzaju zaproszenia do udziału w dyskusji (czy to w formie postu na ich forum, ale pewnie raczej w postaci postu już na otwarcie podforum na ifarze) warto jasno okreslić, żeby np. nie spodziewali się porad GDZIE czego szukać, tylko JAK szukać oraz że czcze utyskiwanie będzie niemile widziane.
Jarek Orszulak

Offline Jarek

  • st. kustosz(ka)
  • ******
  • Wiadomości: 1607
  • kolega Jarek NIE PRACUJE w AP! :)
    • Archiwum i EZD. Praktycznie, nie teoretycznie
Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #16 dnia: Wrzesień 20, 2006, »
Jako archiwista nie-państwowy jestem może mniej zainteresowany wrażeniami użytkowników zbiorów ap, tym niemniej i skądinąd wszystko co wiąże się z udostępnianiem dokumentacji też mnie dotyczy.
Nie wiem adminie których wątpliwości nie zdołałem rozwiać, ale wydaje mi się, że nawet jeśli spełni się ten "czarny scenariusz" z utyskiwaniem i prośbami o porady, to i tak warto stworzyć to podforum. Może tylko wystosowując coś w rodzaju zaproszenia do udziału w dyskusji (czy to w formie postu na ich forum, ale pewnie raczej w postaci postu już na otwarcie podforum na ifarze) warto jasno okreslić, żeby np. nie spodziewali się porad GDZIE czego szukać, tylko JAK szukać oraz że czcze utyskiwanie będzie niemile widziane.
Jarek Orszulak

kocibrzuch

  • Gość
Re: Forum dla użytkowników
« Odpowiedź #17 dnia: Wrzesień 27, 2006, »
Cytat: "Rafał Rufus Magryś"
Witam,

  Chciałbym się odnieść do sprawy forum dla użytkowników archiwów(wszystkich) / (tylko)genealogów. Pomysł jest dobry ale mam kilka wątpliwości:
1) W takim dziale z pewnością będzie duży ruch, wielość pytań etc. trzeba znaleźć moderatora,
2) Boję się, że po kilku postach rzeczowej dyskusji może się ona przerodzić w nic nie wnoszące utyskiwanie na nas i naszą instytucję,
3) Boję się postów w stylu: szukam tego i owego pomóżcie (czasem użytkownicy od razu piszą na forum nie wykazując nawet odrobiny własnego zaangażownia) -co wtedy robić? Blokować temat czy pomagać?
Jeśli drodzy forumowicze odniesiecie się do tych wątpliwości (rozwiejecie je) pomyślimy co robić dalej. Wszak jedna z teorii głosi, że bez użytkowników nie ma potrzeby istnienia archiwów...  ;) No i zadowolony uzytkownik to użytkownik który przyjdzie raz jeszcze :)


1) Bez moderatora się obejdzie. Raczej? Zresztą myślę, że powinna NDAP zapewnić odpowiedni etat ds. kontaktów ze społeczeństwem, popularyzacji i dbania o wizerunek - taki public relations officer.
2) Prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Chyba chcemy wiedzieć, w każdym razie powinniśmy, co naszym klientom nie pasuje? Zarzuty mogą być niesłuszne (te odpieramy z łatwością, czyż nie?) lub słuszne (w tym wypadku zmieniamy coś, co zmian wymaga), wiecznie niezadowolonych i czepialskich ignorujemy, jak to w internecie się robi - prawda, jakie to wszystko proste? :D
3) Klient ma święte prawo do pytań banalnych czy nawet, z naszego punktu widzenia, głupich, ma prawo do bezradności i lenistwa - a my mamy obowiązki. Nadto, jak sądzę, możliwość znalezienia tu odpowiedzi ograniczy ilość niepotrzebnych pism i telefonów do archiwów. Załużmy, że jest jakieś pytanie, które w ciągu powiedzmy roku chciałoby zadać 300 osób - to się równa 300 pismom lub telefonom, nieraz, jak obserwuję i sam doświadczam, uważanych za "upierdliwe". Odpowiedni wątek na forum daje szansę na zredukowanie tej liczby. No, chyba że dla nas ważniejsza jest statystyka, to faktycznie lepiej dajmy se spokuj i niech piszą, telefonują  czy fatygują się osobiście.

kocibrzuch

  • Gość
Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #18 dnia: Wrzesień 28, 2006, »
Przepraszam za ortografię (x2!), razem z depresją dopadła mnie niedokładność. Walczę z tym, zapewniam.
Lekarza!!!

Offline kołatek

  • młodszy(a) archiwista(ka)
  • *
  • Wiadomości: 173
Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #19 dnia: Październik 02, 2006, »
Może wystosować mejla do genealogów niech napisza czego oczekują. Zawsze to będzie dobrze świadczyć o IFAR-ze.

kocibrzuch

  • Gość
Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 09, 2007, »
Jak widać funkcję, o jakiej tu mówiliśmy, spełnia ostatnio "księga gości" na stronie NDAP.
Wyrazy podziwu dla cierpliwości administratora, a przy tym gratulacje za poczucie humoru, np.:

Cytuj
hmm
10 01 2007, godzina: 10:52
Poziom strony żenujący.
http://www...................

administrator
10 01 2007, godzina: 10:53
Rozumiem, że uwaga ta dotyczy strony o podanym adresie - skoro taka nędzna, pozwalam sobie na ukrycie części jej adresu.

kocibrzuch

  • Gość
Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #21 dnia: Luty 28, 2007, »
Utworzenie jakiegoś takiego podforum wydaje się zasadne, albowiem czy ktoś chce czy nie chce pojawiają się i będą się pojawiać coraz częściej zapewne pytania "zaśmiecające" nasze ukochane podfora dyskusyjne.
Ordnung muss sein!

Offline Stanislaw Pieniazek

  • słuchacz(ka)
  • Wiadomości: 6
Odp: Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #22 dnia: Maj 11, 2007, »
Witam społeczność archiwistów.
Pozwolę sobie jako genealog wyrazić swoją opinię z drugiej strony.
Przez kilkanaście lat parając się genealogią odwiedziłem większość archiwów państwowych oraz diecezjalnych i wiele parafii. Przez pewien okres czasu współpracowałem z firmą genealogiczną po drugiej stronie oceanu i stąd ta mnogość podróży po naszych archiwach.
  Różnie to bywało i sympatycznie i nie bardzo. Pominę ustalone przez „górę” niczym nie uzasadnione astronomiczne ceny za ksera czy zdjęcia lub skany metryk. Pozwolę sobie skupić się bardziej na kontaktach z szeregowymi archiwistami z którymi miałem bezpośrednie kontakty. Kupa wspaniałych i uczynnych ludzi. W wielu archiwach służono mi pomocą i bezinteresownie pomagano mi w moich poszukiwaniach. Dotyczy to najbardziej małych archiwów gdzie i kontakt z „zawracaczem głowy” czyli genealogiem jest bardziej bezpośredni. Były i są, niestety wyjątki mniej sympatyczne gdzie koniecznie chciano mnie , emeryta, naciągnąć. Jaki wielki zrobiłem niedawno błąd gdy przyznałem się , że poszukuję dla przyjaciela ze Stanów. „Pan robi na zlecenie…” a więc stawka za ksero A4 metryki 30 zł.!!!  Gdzie indziej znowuż kazano mi wypisywać w zgłoszeniu wszystkie koligacje bym mógł odszukać mego prapra… ze strony matki, gdzie nazwisko kilkakrotnie się zmieniało.
A chodziło o dokument o człowieku, który zmarł prawie 150 lat temu. Żadna Ustawa o Ochronie Danych Osobowych nie zabrania mi tego szukać! Była i śmieszna sytuacja. W jednym z dużych archiwów miła Pani, gdy w zgłoszeniu wpisałem poszukiwane przeze mnie nazwisko typowo mojżeszowe, spytała mnie: „ ale to nie są chyba Pana przodkowie?”
- Łapiąc się ręką za rozporek przy spodniach odpowiedziałem: „..zaraz to Pani udowodnię !”
Nie było dalszej dyskusji. W późniejszej już normalnej rozmowie przekonałem miłą Panią, że ja sam w to nie wierzę ale dlatego szukam. Chcę zweryfikować rodzinną plotkę o "przechrzcie" w rodzinie. Stąd nielogiczne wydaje mi się wypełnianie tego formularza i wypisywania nazwisk, których poszukuję. Gdybym często chciał wpisać wszystkie nazwiska to nie starczyło by miejsca. Wiem że archiwalia należy chronić ale fizycznie a nie traktować ich jak archiwalia IPN do których w większości dostęp mają tylko manipulujący nimi decydenci.
  Powyżej już pisano o niszczeniu przez archiwistów ksiąg (szczególnie dużych, adresowych czy innych) podczas kserowania. Jako ten z drugiej strony, uważam za bardzo niepoważne uzasadnianie wysokich cen odbitek ksero dla celów genealogicznych, zasłaniając się ochroną archiwaliów. To nie my je niszczymy przeglądając a przede wszystkim archiwa maltretując podczas kserowania. No cóż robi się to dla kasy a więc w szczytnym celu.  Obciążony powinien więc być ten kto decyduje o zakazie fotografowania (za niską opłatą) aparatem cyfrowym, bezinwazyjnie w strukturę papieru, archiwaliów. Żadne archiwum diecezjalne w Polsce nie wykonuje odbitek ksero metryk. Pozwalają fotografować (w ogromnej większości bezpłatnie). Właśnie dlatego by chronić księgi.
  Napewno najlepszym sposobem chronienia starych, często rozlatujących się ksiąg, było by przeniesienie ich wszystkich na nośniki CD/DVD. Wyrzucić piszczące , pamiętające „Króla Ćwieczka” czytniki mikrofilmów na , których męczymy się przeglądając okropnie porysowane kopie wykonane przed laty i zamienić je na komputery ( nie potrzeba drogiego sprzętu), umożliwiające przeglądanie na ekranie monitora wyraźnych kopii ksiąg metrykalnych.
  Zapraszam jutro w sobotę 12 maja br. do Archiwum Diecezjalnego w Pelplinie gdzie odbędzie się oficjalne otwarcie Komputerowej Pracowni Naukowej. Komputery do tej pracowni ufundowali amatorzy genealodzy skupieni w Pomorskim Towarzystwie Genealogicznym. Także członkowie z tego Towarzystwa przenieśli na nośniki CD/DVD większość archiwaliów metrykalnych z tegoż archiwum.
  Jeśli czyta to forum „góra” AP może dzięki temu przykładowi zauważą, że genealodzy amatorzy to nie tylko ludzie , którzy zakłócają ich spokój poprzez namolne włóczenie się po archiwach i przestaną nas karać znacznie zwielokrotnionymi , nieuzasadnionymi niczym, cenami kserokopii.
  Dodam jeszcze, że genealodzy amatorzy za swoje pieniądze pochodzące z ogólnopolskich zrzutek wykupują z Allegro księgi metrykalne i przekazują je archiwom (AD lub AP)
W tej chwili w Gdańsku w rękach Adama Kamińskiego, Prezesa Pom.TG znajduje się kilkadziesiąt ksiąg metrykalnych w większości wyznania greko-kat. Które po zdygitalizowaniu i zindeksowaniu zostaną przekazane „za friko” jako dar dla któregoś z archiwów.
  Chcemy jako genealodzy chronić archiwalia gdyż sami z nich korzystamy. Staramy się także walczyć o łatwiejszy ( tańszy dla Boga) dostęp do archiwaliów dla szarych poszukiwaczy korzeni.
  Podforum  „Genealodzy amatorzy i Archiwa Państwowe” jest bardzo potrzebne.
Dobrze by było gdyby uczestniczył w nich także ktoś z NDAP i od czasu do czasu „urzędowo” wziął udział w dyskusji i napisał co Dyrekcja AP robi w kierunku ułatwienia nam dostępu do archiwaliów.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich przesympatycznych i tych troszkę mniej miłych archiwistów

Stanisław Leszek Pieniążek, genealog amator

kocibrzuch

  • Gość
Odp: Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #23 dnia: Maj 11, 2007, »
Niezmiernie się cieszę, że ktoś "z zewnątrz" zechciał się na naszym forum wypowiedzieć.

Offline Młochowski_Jacek

  • słuchacz(ka)
  • Wiadomości: 24
  • Płeć: Mężczyzna
    • mlochowski.com
Odp: Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #24 dnia: Maj 11, 2007, »
Z zewnątrz Archiwum, ale nie z zewnątrz społeczności której opisywane tu problemy dotyczą i leżą na sercu,wypowiedziałem się na stronie http://www.genealodzy.pl/name-News-article-sid-85.phtml

Offline Bogusława Deryło

  • młodszy(a) archiwista(ka)
  • *
  • Wiadomości: 150
Odp: Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #25 dnia: Maj 11, 2007, »
Podforum dla genealogów na pewno by sie przydało, stanowią oni duża część korzystających z AP (ciekawe, czy ktoś policzył jak dużą w skali wszystkich AP). Dobrze by też jednak było, aby stowarzyszenia genealogów, a nawet poszczególne osoby indywidualnie, pisały do NDAP także tradycyjne pisma-wnioski w sprawie obniżenia cen za kopie, zezwolenia na robienie zdjęć własnym sprzętem i itp.  -  każdy obywatel ma prawo napisać do dowolnego urzędu wniosek "racjonalizatorski" i otrzymać wyczerpującą opdpowiedź. Gdyby to pracownicy NDAP musieli codziennie uzasadniać wysokie ceny za kopie i inne absurdalne zakazy, może wreszcie zostałyby one zmienione. Podobno NDAP pracuje teraz nad zmianą cennika - genealodzy ruszcie sie! - to przecież w waszym interesie leżą zmiany.

Offline fjgrabowski

  • młodszy(a) archiwista(ka)
  • *
  • Wiadomości: 73
  • genealog
Odp: Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #26 dnia: Maj 12, 2007, »
Dobrze by też jednak było, aby stowarzyszenia genealogów, a nawet poszczególne osoby indywidualnie, pisały do NDAP także tradycyjne pisma-wnioski w sprawie obniżenia cen za kopie, zezwolenia na robienie zdjęć własnym sprzętem i itp.  -  każdy obywatel ma prawo napisać do dowolnego urzędu wniosek "racjonalizatorski" i otrzymać wyczerpującą opdpowiedź.

Juz taka akcja miala miejsce - oto efekty:
http://www.genpol.com/displayarticle207.html

Offline tyburski

  • słuchacz(ka)
  • Wiadomości: 2
Odp: Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #27 dnia: Maj 13, 2007, »
Witam. Jestem kolejnym "zewnętrzniakiem". Na wstępie proponuję ciekawy, moim zdaniem, dialog jaki zapoczątkowałem dwa lata  temu
http://www.genpol.com/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=229 .
Może warto także napisać ,że jestem członkiem Zarządu Polskiego Towarzystwa Genealogicznego. Towarzystwo wyznaczyło sobie ważne zadanie  (jedno z kilku) tworzenie narzędzi ułatwiających dostęp do informacji. Tworzymy indeksy wraz z przeglądarkami zamieszczane w internecie (geneteka - baza o ślubach, urodzeniach i zgonach), Indeks  Deklaracji Podziwu Polaków dla Stanów Zjednoczonych w 150- lecie Istnienia (z 1926 r.) i inne. Gromadzimy liczne dokumenty rodzinne, a także pojawiające się w internecie, które mogą stanowić źródła pośrednie.
Sądzę ,że jesteśmy już przygotowani do roli partnera w projektach , które mogłyby być realizowane ze środków pomocowych. Moim zdaniem  można wspólnie z NDAP stworzyć projekt , którego ważnym elementem będzie dygitalizacja i indeksacja ksiąg metrykalnych. Wielu z nas ma doświadczenie, ale także wielka ochotę , pracować przy fotografowaniu zbiorów. Wielu chętnie włączy się do indeksacji ( to praca , którą wykonywać można na odległość z wykorzystaniem internetu). Sam jestem koordynatorem indeksacji  Deklaracji . Dzięki pracy kilku osób, którzy nigdy nie widzieli się w świecie realnym i mieszkają w różnych częściach świata, odczytaliśmy już ponad 2,3 tys stron  (ponad 163 tys nazwisk).
Obecnie zabiegam , poprzez zaprzyjaźnionych posłów, o spotkanie  Zarządu PTG z NDAP. Tematem rozmów chcemy uczynić nasze pomysły projektowe a także np. cennik kopiowania czy zakaz fotografowania.
Na koniec moja uwaga na temat dyskusji dotyczącej relacji genealogów z archiwistami. W relacji bierą udział zawsze dwie osoby. Relacja jest taka jaki poziom asertywności tych osób. W praktyce relacje to są niekończenie różne. Asertywność można trenować. Ja to czynię i praktycznie nie mam problemów ani w relacji z archiwistami , ani z innym ludźmi. Mam nadzieję ,że  działam w zgodzie z zasadami i nie osiągam sytuacji mogących mieć przykre konsekwencje dla innych.

Przepraszam z ilość słów.
Wiktor Tyburski z prześlicznej Łeby

Offline Bogusława Deryło

  • młodszy(a) archiwista(ka)
  • *
  • Wiadomości: 150
Odp: Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #28 dnia: Maj 14, 2007, »
No i w tym miejscu właśnie zaczynają się zgrzyty. O ile robienie przez prywatne osoby lub stowarzyszenia indeksów do akt metrykalnych i ich publikacja w Ineternecie nie budzi niczyich zastrzeżeń (przynajmniej nie słyszałam dotąd o takowych), to dygitalizacja archiwaliów i udostępnianie ich przez Internet jest już problemem dużo bardziej skomplikowanym. Skoro ma Pan jakieś doświadczenie w tych sprawach, to wie Pan zapewne, że samo zdygitalizowanie jakichś materiałów, to najmniejszy i "najtańszy" problem - potem trzeba nimi "zarządzać", a do tego potrzebne są etaty i sprzęt wymieniany co parę lat, na które pieniądze bedzie musiała zdobyć już NDAP, bo żadne środki unijne nie są przeznaczane na nowe etaty w administracji rządowej.
Poza tym, taka jednorazowa akcja dygitalizacji wszysktich ksiąg metrykalnych przechowywanych w polskich archiwach zajęła by pewnie kilka lat (mam na mysli raczej od 5 do 10 niż 2-3!).
Kolejna sprawa to sens zamieszczanie kopii cyfrowych "metrykaliów" w Internecie - przecież nawet większość osób z wyższym wykształceniem nie jest w stanie ich odczytać (nie dość, że w językach obcych, to jeszcze gotykiem lub "nabazgrolone"). Mam watpliwości, czy racjonalne byłoby wydawanie pieniędzy na utrzymanie takiego systemu, skoro korzystałoby z niego nie więcej niż tysiąc osób w skali całego kraju. Pomijam tu całkowicie jakieś problemy prawne i obecnie obowiązujące zasady udostępniania archiwaliów - interesują mnie tylko koszty. 
Co do pisma z NDAP, do którego odsyłacz podał Pan fjgrabowski, to je znam - jest z zeszłego roku. Dopóki takich skarg i wniosków od różnych osób nie będzie ponad 100 rocznie, nie bedą miały one żadnego efektu! Genealodzy - piszcie! Ja za was tego robić nie będę! Obniżenia cen nie gwarantuję, ale robienie kopii własnym sprzętem, przynajmniej kilka sztuk na osobę jest realne.
Ktoś zapyta, dlaczego tyle o tym piszę? Bo sama będe miała mniej roboty z realizacją waszych zamówień na kopie! Biurokracja z tym związana zajmuje mnóstwo czasu. 

Offline fjgrabowski

  • młodszy(a) archiwista(ka)
  • *
  • Wiadomości: 73
  • genealog
Odp: Archiwa oczami użytkowników
« Odpowiedź #29 dnia: Maj 14, 2007, »
No i w tym miejscu właśnie zaczynają się zgrzyty. O ile robienie przez prywatne osoby lub stowarzyszenia indeksów do akt metrykalnych i ich publikacja w Ineternecie nie budzi niczyich zastrzeżeń (przynajmniej nie słyszałam dotąd o takowych), to dygitalizacja archiwaliów i udostępnianie ich przez Internet jest już problemem dużo bardziej skomplikowanym. Skoro ma Pan jakieś doświadczenie w tych sprawach, to wie Pan zapewne, że samo zdygitalizowanie jakichś materiałów, to najmniejszy i "najtańszy" problem - potem trzeba nimi "zarządzać"

Jest odwrotnie. Najwiekszym kosztem obciazona jest digitalizacja i indeksowanie. Pozniejszy koszt utrzymania tego jest duzo mniejszy (do digitalizaji porzeba wielu osob i sprzetu, do utrzymania serwera z danymi wystarczy jedna/dwie osoby).
Z kazdym rokiem tanieja technologie komputerowe/internetowe, chyba taki proces nie wystepuje jezeli chodzi o utrzymywanie placowek AP. Nie znam statystyk, ale przypuszczam, ze duza czesc ludzi korzystajacych z pracowni naukowych zajmuje sie wlasnie metrykaliami - gdyby tego nie bylo, to moze zamiast kilku pracowni naukowych starczalaby w miescie jedna (i tez nie musi byc w samym centrum), mniej osob musialoby przygotowywac materialy do przegladania - czyli moznaby przesunac je do innych zadan (inwentaryzacje, dzialalnosc naukowa itp. - chyba ciekawsze niz uzeranie sie z genealogami).

Kolejna sprawa to sens zamieszczanie kopii cyfrowych "metrykaliów" w Internecie - przecież nawet większość osób z wyższym wykształceniem nie jest w stanie ich odczytać (nie dość, że w językach obcych, to jeszcze gotykiem lub "nabazgrolone"). Mam watpliwości, czy racjonalne byłoby wydawanie pieniędzy na utrzymanie takiego systemu, skoro korzystałoby z niego nie więcej niż tysiąc osób w skali całego kraju.
Z tego wzgledu mormoni nie tylko przetwarzaja na postac tekstowa indeksy, ale i cale ksiegi...
Ale zaraz, zaraz - czy teraz z rozczytywaniem nie jest tak samo? Rozcyfrowanie nabazgrolonych aktow, do tego jeszcze ze starego mikrofilmu i bardzo czesto zabrudzonego/zniszczonego czytnika (przez ktory to jeszcze bardziej niszcza sie mikrofilmy) jest lepsze? A majac latwy dostep do kopii cyfrowej mozna udac sie np. tu genpol.com.

Oczywiscie mogloby to byc zorganizowane w ten sposob, ze w AP znajduje sie baza z cyfrowymi ksiegami, a na stronach www umieszczone indeksy (same skany nawet - z reszta poradzili by sobie genealodzy). Zainteresowany zglasza zapotrzebowanie emailem i nastepengo dnia (zeby nie napisac po 15 minutach) dostaje w zalaczniku interesujacy go akt. Tylko tutaj znowu musi pracowac nad tym "ktos".

Zreszta w pewnym sensie tak jest w tej chwili - mozna wyslac zamowienie emailem i otrzymac przesylke tradycyjna poczta, byolby tylko latwiej, taniej i szybciej.

Czy cos stoi na przeszkodzie(prawo?), aby AP same z siebie udostepnily na swoich stronach skany indeksow? Chyba nie - prosze zobaczyc co znalazlem w SEZAM`ie (trzeba zjechac do roku 1866).

Genealodzy - piszcie! Ja za was tego robić nie będę!

Za nas nie, ale moze cos wspolnie? Moze wtedy inaczej by spogladano na te akcje...

Pozdrawiam
Jan Grabowski