Autor Wątek: VI Toruńskie Konfrontacje Archiwalne pt. "Pogranicza archiwistyki".  (Przeczytany 513 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Hanna Staszewska

  • st. kustosz(ka)
  • ******
  • Wiadomości: 1694
7-8 grudnia 2017 r. na UMK odbędą się VI TKA.
Program tutaj: https://drive.google.com/file/d/0Bw12LYUBbtCISTNkR1c3dkZDLWM/view
Moim zdaniem, oględnie mówiąc, szału nie ma :(

Gdy porównuję program z konferencją metodyczną w Poznaniu i tą w Siedlcach, to widzę te same nazwiska, te same tematy (są oczywiscie "okręcone" trochę, ale już wiem co powiedzą niektórzy), ogólnie te 3 konferencje to klasyczny przykład "turystyki konferencyjnej" i zbieranie punktów do dorobku naukowego.
Smutne to bardzo, oczywiscie nie dotyczy tylko archiwistyki...
I taka refleksja: jedyną w tym roku naprawdę ciekawą konferencją była ta zorganizowana przez NDAP o dokumencie elektronicznym: żadnej punktozy, zamawiane referaty, wysoki poziom wystąpień.
Czyli interesująco jest tam, gdzie srodowisko naukowe nie jest organizatorem ;D
Dlatego zjazdy IFAR są ciekawe :) 8) 8) 8)

PS. A do Torunia na TKA na pewno warto pojechać towarzysko, no i piękne miasto :)

 

Offline Jarek

  • st. kustosz(ka)
  • ******
  • Wiadomości: 1556
  • kolega Jarek NIE PRACUJE w AP! :)
    • Archiwum i EZD. Praktycznie, nie teoretycznie
Na konferencji nie byłem, tu znalazłem sprawozdanie:
http://www.archiwa.net/index.php?option=com_content&view=article&id=920:polska-toru-konferencja-vi-toruskie-konfrontacje-archiwalne-pogranicza-archiwistyki&catid=72:wydarzenia-w-kraju&Itemid=33
Znalazłem tam taki fragment:
Cytuj
Dariusz Magier spojrzał na urządzenia wspomagające pracę archiwistów, z czasem zyskujące coraz większy wpływ na ich metody pracy, i na nich samych. Zmiany te skutkują odrzucaniem archiwoznawstwa i teorii jako nieutylitarnych. Gorzko zabrzmiał przywołany głos Oswalda Spenglera, że ?władca świata stał się niewolnikiem maszyny?.
Skojarzyłem to z wpisem na blogu p. Dariusza Magiera http://archiwozofia.com/ - gdzie opisano wyniki ankiety dotyczącej "Maszyn w archiwach".
Przyznam szczerze - już tego nie ogarniam - najpierw "system EZD a kancelaria austriacka", teraz "wpływ maszyn  (zgubny?) na pracę archiwisty" ...  :-[
Tylko głupcy mogą być niewolnikami maszyn. Moje ulubione maszyny w archiwum to automatyczny dozownik dezynfekującego płynu do rąk i depozytor kluczy do pomieszczeń archiwum.
Komputery i urządzenia peryferyjne to też tylko narzędzia, ich zadaniem jest służyć celom archiwów. Celem archiwów (i wykorzystywaniu przez nie "maszyn") nie jest służenie archiwoznawstwu i teorii archiwalnej. Teoria, metodyka i archiwoznawstwo mają służyć realizacji zadań archiwów, nie są bytami samodzielnymi.
Czy archiwozofia to gałąź śwarnetyki?

Jarek
Jarek Orszulak