Autor Wątek: Przekwalifikowywanie akt kategorii B na kategorię A - kryteria  (Przeczytany 2232 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline GAP1

  • archiwista
  • ***
  • Wiadomości: 377
Jakie można stworzyć kryteria dla akt kategorii B, aby można je uznać za materiały archiwalne? Na ile powinny to być jakieś spisane kryteria, a na ile osobiste względy danego archiwisty? Przecież przekwalifikowywanie B na A do pewnego stopnia jest tak naprawdę decyzją subiektywną - ktoś po prostu uznaje, że dane akta mogą mieć wartość dla badaczy. Z drugiej strony tego typu podejście może prowadzić do uznania praktycznie każdych akt kategorii B za A, bo przecież historykom przydadzą się różne kwestie. Niewątpliwie tego typu czynności mogą podejmować jedynie bardzo doświadczeni archiwiści. Ciekawe, jak inni uczestnicy forum to widzą.

Offline kajan

  • słuchacz(ka)
  • Wiadomości: 3
Teoria i metodyka archiwistyki bogata jest w różnorodne zestawienia kryteriów selekcji dokumentacji ? np. kryterium znaczenia historycznego twórcy dokumentacji, kryterium wartości informacyjnej dokumentacji, kryterium niepowtarzalności informacji (treści), kryterium niepowtarzalności tekstów, kryterium unikatowości, kryterium dawności etc. ?

Nawiasem mówiąc, system kwalifikatorów dokumentacji, np. rzeczowych wykazów akt, powinien właśnie być budowany z uwzględnieniem tych kryteriów ?

Co zaś tyczy się :
... Przecież przekwalifikowywanie B na A do pewnego stopnia jest tak naprawdę decyzją subiektywną - ktoś po prostu uznaje, że dane akta mogą mieć wartość dla badaczy. Z drugiej strony tego typu podejście może prowadzić do uznania praktycznie każdych akt kategorii B za A, bo przecież historykom przydadzą się różne kwestie. ...
to jest to jak najbardziej ocena subiektywna, jednakże powinna być poparta rzetelną analizą dokumentacji z uwzględnieniem przynajmniej 2-3 kryteriów selekcji dokumentacji. Czy tak jest w rzeczywistości ? ?

Offline Jarek

  • st. kustosz(ka)
  • ******
  • Wiadomości: 1606
  • kolega Jarek NIE PRACUJE w AP! :)
    • Archiwum i EZD. Praktycznie, nie teoretycznie
Całe to wartościowanie dokumentacji nie trzyma się kupy i to w każdym chyba tego wartościowania aspekcie, trwanie przy nim w obecnym kształcie tylko ośmiesza archiwistykę i archiwistów. Tylko tzw. kryterium dawności daje się stosować bezpośrednio w sposób nie budzący wątpliwości - co sprowadza całą tę teorię i metodykę archiwistyki do zajmowania się starymi papierami. Kryteria wartościowania nie mają przełożenia na obowiązujące normatywy - są zbyt mętne by dało się to zrobić. Stąd jrwa z kategoriami wziętymi właściwie z sufitu, i zmienianymi przy każdej nowelizacji jrwa, stąd brakowanie, które nie jest oceną wartości historycznej, tylko praktycznej, stąd tajemniczość rytuałów związnych z opracowywaniem akt w ap, stąd brak jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za wynik takiego opracowania. Skoro zachowana dokumentacja ma służyć badaczom, to czemu spisów dokumentacji do brakowania nie konsultuje się np. z uniwersytetami? To jedno wielkie wróżenie z fusów.
Jarek Orszulak

Offline GAP1

  • archiwista
  • ***
  • Wiadomości: 377
W tej sytuacji najlepiej wszystko przekwalifikować na kategorię A, i bez problemu.